Wiersz o śmierci…
Chciałem napisać scenariusz o końcu świata… wyszedł jednak wiersz. Więc wrzucam..
Trochę go pisząc sam się przeraziłem. Mam nadzieję, że da się to wyczytać z wiersza. Otóż uświadomiłem sobie w połowie pisania, czym jest śmierć. Nigdy się jej nie bałem, teraz odczuwam pewien bunt, że gdyby przyszłoby mi umierać, nie mógłbym się pogodzić z tym. Musiałbym zostawić tych co kocham! To straszne… Kiedyś to nastąpi, mam nadzieję, że nie będę w chwili końca mojego świata żałował tego co zrobiłem, bądź też nie, że będę gotów. Rozumiem w tym momencie te wszystkie wiersze ze szkoły. Dopiero teraz tak naprawdę. To takie poczucie prawdziwej niesprawiedliwości. Ych.. oto wiersz:
“Przed obliczem końca świata…”
Koniec świata zdarza się co dzień,
Zwyczajna rzecz.
Słońce wstaje i zachodzi.
Ktoś umiera.
Ktoś się rodzi.
Lecz umrze jak poprzedni.
I jego, koniec świata wyprzedzi,
I w twarz spojrzy…
W oczy zajrzy…
Życia cierpienia ukróci.
Wyzwoli z radości,
Z myślenia trudów.
Każdy skończy w czas.
Wybije dzwon,
Wiatr zimny powieje,
Ktoś stwierdzi zgon.
I stanie się,
Kres świata umarłego.
Śmierć bezpostaciowa,
Zjawisko nieopisane,
Zbędny trud określania,
Każdy ją ujrzy, w swym czasie,
Na cóż się wypatrywać jej oblicza…
Ciekawość pierwszym stopniem do piekła,
Bezduszne ciało legnie,
Nic więcej nie zostanie,
Z prochu powstałeś…
I żadna dusza nigdzie nie pójdzie,
Krótko pamięć po nas trwać będzie,
Wybitni w książkach się zapiszą,
O nich wspomną następni,
Annały otwarte wystarczy się zasłużyć…
Pisałem dotąd niezwykle spokojnie…
Lecz się rzecz stała.
Świadomość mnie dopadła.
Me myśli porozrzucała.
Strach mnie ogarnął.
Dreszcze przeszły.
Na myśl o śmierci.
O końcu mym.
Obojętnie co zrobię,
Zgodnie z mym przekonaniem,
Nie warte się stanie.
To co osiągnąłem,
Ci co ich kochałem,
Wszystko pozostanie,
Ja się oddalę w nieznane,
Ma głowa czarne wizje rodzi,
Jedna myśl po niej chodzi,
Nicość…
Koniec!
W popłoch ma dusza wpada,
Serce głupieje,
Co robić by nacieszyć się byciem,
Bo tam nic nie ma gdzie zmierzamy.
To ścieżka donikąd.
Wiara opium które odrzucam,
Przydałaby się w chwilach tych.
Ewolucja… przekleństwo,
Własne myśli mnie niszczą…
kwiecień 8, 2008 at 6:51 pm
Wiersz przepiękny..
Tak, nie jest to optymistyczna wizja.. droga donikąd..
to też kwestia wiary, wiele rzeczy zależy od tego w co kto wierzy..
Ale w tym przypadku nasza wiara raczej się nie różni.. może jednak stosunek do śmierci..
Uświadomienie sobie, że wszystko się zostawi tu i odejdzie do innej rzeczywistości, albo po prostu w mrok, nie podnosi na duchu, lecz dołuje.. Jednak może to co jest za cienką
granicą życia i śmierci jest czymś nowym, może lepszym.. Na pewno odmiennym i nie znanym. Jednak jak pewien mądry człowiek powiedział. ” Jesteś zakochana w śmierci” potwierdza tylko to, że mam świadomość tego, że kiedyś odejdę -niedługo odejdę… Jestem bardzo ciekawa co czeka mnie po śmierci, po przeżyciu życia.. ” Ciekawość pierwszym stopniem do piekła” tylko jeszcze w to piekło trzeba uwierzyć. Można powiedzieć również, że wielu ludzi przeżywa własne prywatne piekło na ziemi.
Wiec może życie jest tym na co zasługujemy..
kwiecień 8, 2008 at 6:56 pm
A śmierć jest wybawieniem z tego wszystkiego..
Przepraszam zapomniałam to tam napisać..