Miłość w życiu…
Co raz rzadziej piszę posty… nie oznacza to, że porzuciłem całkowicie blogowanie. Nie, nie… Nic z tych rzeczy. Po prostu cierpię na brak czasu i… trochę zastój umysłowy. Mam jednak dla Was wiersz. Nie wiele pisałem o miłości, teraz połączyłem miłość i me przemyślenia natury egzystencjalnej. Mam nadzieję, że najgorszy nie jest. Postaram się pisać częściej. Poniżej zamieszczam najnowszy wytwór mej chorej głowy, rozpalonego serca i płaczącej duszy. Myślę, że tercet godny poświęcenia paru sekund uwagi. <ach ta skromność> Zapraszam do czytania…
“Nierozłączni”
Miłość - przyjaciółka życia,
Towarzyszy mu co dnia,
Fundament człowieczeństwa,
Jedyny sens istnienia,
Bez niej - pozostaje marna egzystencja,
Nie żyjesz… wegetujesz…
Nie zawiedź wiec jej,
Dbaj o to co najważniejsze,
Po to masz głowę
By dbać o serce…
Nie ma Życia przez wielkie “Ż” bez MIŁOŚCI…
Tags: egzystencja, miłość, sens życia, Twórczość, wegetacja, wiersz, życie
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.
marzec 17, 2008 at 5:57 pm
Wiersz jest ładny, podoba mi się. Ale ja już mam dość Życia przez wielkie “Ż” ..
ciągle obrywam za nic i cierpię, a nawet nie mam chwil radości i szczęścia. ja się już tak nie bawię.. Już nie wierze w miłość.. Jest to smutne stwierdzenie, ale to prawda.. Wiem jestem pusta, nie spełniona i wegetuje w szarej egzystencji, ale nic na to nie poradzę.
Ale jedyna osoba którą kocham ma do mnie wieli żal, najgorsze jest to, że codziennie mijam ją i nie mogę jej powiedzieć jak bardzo mi jej brakuje i jak bardzo ją kocham..
Ja wole wegetować i już tak nie cierpieć …
marzec 17, 2008 at 6:56 pm
Życie należy wyżyć w pełni! słowa Schulza tu pasują…