Miłość w życiu…

Co raz rzadziej piszę posty… nie oznacza to, że porzuciłem całkowicie blogowanie. Nie, nie… Nic z tych rzeczy. Po prostu cierpię na brak czasu i… trochę zastój umysłowy. Mam jednak dla Was wiersz. Nie wiele pisałem o miłości, teraz połączyłem miłość i me przemyślenia natury egzystencjalnej. Mam nadzieję, że najgorszy nie jest. Postaram się pisać częściej. Poniżej zamieszczam najnowszy wytwór mej chorej głowy, rozpalonego serca i płaczącej duszy. Myślę, że tercet godny poświęcenia paru sekund uwagi. <ach ta skromność> Zapraszam do czytania…

“Nierozłączni”

Miłość - przyjaciółka życia,
Towarzyszy mu co dnia,
Fundament człowieczeństwa,
Jedyny sens istnienia,
Bez niej - pozostaje marna egzystencja,
Nie żyjesz… wegetujesz…

Nie zawiedź wiec jej,
Dbaj o to co najważniejsze,
Po to masz głowę
By dbać o serce…

Nie ma Życia przez wielkie “Ż” bez MIŁOŚCI…

Explore posts in the same categories: Twórczość

Tags: , , , , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

2 Comments on “Miłość w życiu…”

  1. Anne Says:

    Wiersz jest ładny, podoba mi się. Ale ja już mam dość Życia przez wielkie “Ż” ..
    ciągle obrywam za nic i cierpię, a nawet nie mam chwil radości i szczęścia. ja się już tak nie bawię.. Już nie wierze w miłość.. Jest to smutne stwierdzenie, ale to prawda.. Wiem jestem pusta, nie spełniona i wegetuje w szarej egzystencji, ale nic na to nie poradzę.
    Ale jedyna osoba którą kocham ma do mnie wieli żal, najgorsze jest to, że codziennie mijam ją i nie mogę jej powiedzieć jak bardzo mi jej brakuje i jak bardzo ją kocham..
    Ja wole wegetować i już tak nie cierpieć …

  2. marszoblog Says:

    Życie należy wyżyć w pełni! słowa Schulza tu pasują…

Comment: